Zatrudnienie: umowa o dzieło, umowa zlecenie

Wiele osób szuka pracy, nie każdy jednak może ją dostać. Stopa bezrobocia wciąż jest wysoka i równocześnie praca na czarno kwitnie. Szczęśliwcy, którzy znaleźli się w gronie zatrudnionych, walczą o normalną umowę, bo niestety… umowy śmieciowe są wszędzie. Umowa o dzieło, umowa zlecenie – co dają i czy w ogóle są cokolwiek warte?
Kodeks pracy wyjaśnia, że pracownikiem jest osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę albo spółdzielczej umowy o pracę, powołania, wyboru lub mianowania. Czyli osoba zatrudniona na podstawie umowy o dzieło oraz umowy zlecenie nie jest w świetle prawa pracownikiem, a więc nie dotyczą ją prawa, które przysługują pracownikowi. Właśnie z tego względu takie umowy to nic nie warte śmiecie. Pracodawcy najchętniej zatrudniają osoby na umowę o dzieło. Dlaczego? Ponieważ nie muszą za nikogo płacić składek ZUS. Jest to dla nich ogromna oszczędność. Ale osoba pracująca na takich warunkach nie ma prawa do uzyskania zasiłku dla bezrobotnych po utracie pracy. Nie jest zatrudniona, dlatego musi sama dobrowolnie opłacić ubezpieczenie NNW. Natomiast umowa na zlecenie ma trochę lepsze warunki, jednak wciąż nie są to wyżyny doskonałości. Pracownik jest ubezpieczony, pracodawca musi zrobić to obowiązkowo. Obie umowy różnią się sposobem wykonania pracy. W przypadku dzieła, pracownik musi wykonać dzieło (np. jakieś dobro materialne) za które przysługuje mu wynagrodzenie wskazane w umowie, natomiast przy zleceniu pracownik wykonuje określoną czynność (np. pilnowanie dziecka).

Dodaj komentarz